W pułapce piękna: Monica Bellucci i Vincent Cassel

Doświadczyła tego Monica Bellucci, jedna z najpiękniejszych kobiet naszych czasów, wielka gwiazda włoskiego kina. Porównywana do Sophii Loren, Giny Lollobrigidy i Claudii Cardinale, mówi o sobie skromnie: „Nie jestem gwiazdą. Jestem aktorką”.Miała być prawniczką, rozpoczęła studia w Perugii. Aby zdobyć pieniądze potrzebne na opłacenie studiów, zaczęła brać udział w sesjach zdjęciowych. Szybko przekonała się, że bardziej niż książki pociąga ją praca na wybiegu, a później także w filmie. Wyjechała na stałe do Rzymu. Została twarzą Dolce & Gabbana, a zaraz potem wystąpiła w pierwszym filmie…

I wtedy zaczęły się kłopoty włoskiej piękności: od debiutu kinowego w 1990 roku wszyscy widzą w Monice piękną kobietę, mało kto dostrzega jej talent. Aktorka nie ukrywa złości, kiedy mówi: „Ludzie myślą, że jak jesteś ładna, to musisz być głupia”. Bo Monica Bellucci chce być podziwiana nie za swój wygląd, ale za pracę, którą wkłada w każdą rolę, za rezultaty tej pracy. Podkreśla: „Jestem zadowolona ze swoich osiągnięć, ale nie dlatego, że jestem piękna! Znam wielu ludzi, którzy są piękni, ale ich życie jest okropne. Nie potrafią żyć ze swoim wyglądem. Nie to jest ważne, jak wyglądasz, ale jak się czujesz!”. Monica nie boi się upływu lat i starzenia, mówi: „Kiedy będę starsza i brzydsza, ludzie zobaczą, że oprócz urody mam talent”.

Cud, który zdarza się każdego dnia

Choć Monicę irytuje, że ludzie patrzą przede wszystkim na powierzchowność, sama popełniła ten błąd przynajmniej raz w życiu. I to właśnie wtedy, gdy poznała Vincenta Cassela, francuskiego aktora, wielką miłość swojego życia. Był rok 1996, oboje zostali zaangażowani do filmu Apartament. Monica zwróciła uwagę na przystojnego Vincenta i jego urodę, ale pomyślała: „Ten facet jest strasznie pretensjonalny. Co on sobie myśli? To pewnie jakiś model, któremu wydaje się, że jest aktorem”. Mimo to „francuski model” zaprzątał myśli Monice, myślała o nim coraz częściej. Wkrótce odkryła, że Vincent udaje kogoś innego niż jest w rzeczywistości, nosi maskę. Zaryzykowała. W bliskich relacjach Cassel okazał się szczerym facetem. I interesującym.

Po latach Vincent wyznał, że jego pierwsza myśl na temat pięknej partnerki była taka sama: „Co to za modelka, której wydaje się, że jest aktorką?”. Dziś mówi, że w Monice – jako żonie i aktorce – najbardziej podziwia intelekt i wrażliwość na innych ludzi. Lubi patrzeć na nią, kiedy gra. Jest niezwykle skoncentrowana na roli i czuje kino, co nie często zdarza się wśród aktorów. Pytany o małżeństwo z Monicą, odpowiada: „Siłą naszego związku jest… niepewność, a nawet więcej: odrobina niebezpieczeństwa obecna każdego dnia”. Monica o małżeństwie z Vincentem mówi: „Nie wiem, jak ludzie mogą uważać, że małżeństwo jest stagnacją, siłą, która niszczy. Dla mnie to cud, który zdarza się każdego dnia”.

Nie zawsze razem

Od chwili poznania Monica i Vincent zagrali razem w kilku filmach. Praca aktora jest dla każdego z nich profesją, którą chcą wykonywać jak najlepiej, bo najważniejszy jest efekt sceniczny. W filmach śmiało pokazują swoje ciała, ale chronią dostępu do swoich dusz. Od samego początku ich życie prywatne jest niedostępne dla publiczności. Udzielają wielu wywiadów, ale mówią w nich przede wszystkim o pracy. O swoim związku najczęściej milczą. Mają za sobą 10 lat małżeństwa i wspólne mieszkanie w Paryżu. Tu najczęściej mieszka sam Vincent, bo Monica sporo czasu spędza w Londynie. Prowadzą oddzielne życie nie tylko ze względu na pracę – to również sposób, aby uchronić małżeństwo przed nudą i rutyną. W roku 2004 urodziła się ich córeczka Deva. Monica i Vincent są szczęśliwi. I piękni. Tyle musi nam wystarczyć.

Monica Bellucci i Vincent Cassel pobrali się w 1999 roku. Oboje piękni i pozbawieni pruderii w wykonywaniu zawodu aktora, ale i niezwykle tradycyjni, jeśli chodzi o ochronę prywatności. Do prasy nie przedostały się żadne zdjęcia ani informacje na temat ich ceremonii ślubnej. Wiemy tylko, że panna młoda wystąpiła w kreacji Fausta Sarli, jednego z najlepszych włoskich projektantów sukien ślubnych, który ubierał m.in. Elizabeth Taylor i Biancę Jagger. Wielbiciele pięknej Włoszki mogli natomiast zobaczyć Monicę Bellucci w bieli kilka lat później: w roku 2008 – w czasie sesji zdjęciowej Monica wystąpiła w niezwykle ekstrawaganckiej kreacji, która podkreśliła wszystkie atuty urody aktorki.